poniedziałek, 18 stycznia 2016

Prolog.

Było zimowy wieczór, kiedy szłam chodnikiem, powoli dochodząc do mojego ulubionego parku. Wchodząc do niego poczułam jakieś dziwne i silne uczucie, jakby miało się tu coś stać, ale jeszcze nie wiedziałam co to może znaczyć. Usiadłam na najbliższej ławce. Spojrzałam w górę i zaczęłam patrzeć się w niebo. Było czyste, bez żadnych chmur. Patrzyłam się chwilę w to niebo, gdy ktoś mnie od niego oderwał.
- Hej śliczna. - powiedział jakiś obrzydliwy typ.
- Kim jesteś? - zapytałam przerażona.
- Twoim największym koszmarem. - powiedział. Później niczego nie pamiętałam. Miałam wtedy jakieś 18 lat. Dzisiaj mam 21. Przez długie 3 lata żyłam jak roślina. Nie funkcjonowałam. Byłam w śpiączce, Ale dzisiaj się obudziłam. Ale nie było tak pięknie jak sobie to wyobrażałam. Wokół mnie byli ludzie, których nie znałam. Patrzyli na mnie z nadzieją w oczach.
- Gdzie ja jestem? Kim wy jesteście? - zapytałam z przerażeniem. Wszyscy spojrzeli po sobie, a potem na mnie, czekając chyba, aż powiem : ale się nabraliście, żartowałam. Lecz ja zapytałam:
- I kim ja jestem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz