sobota, 23 stycznia 2016

Rozdział 4.

Spojrzałam na tego człowieka. Nie czułam żadnej wrogości od jego strony. Wręcz przeciwnie, czułam ciepło bijącego do niego. Jakby chciał sprawić by świat był lepszym tym, że on po prostu jest.
- No dobrze. - odpowiedziałam nadal nie spuszczając z niego wzroku.
- Mogę się dosiąść? - zapytał z uśmiechem.
- Oczywiście. - odpowiedziałam i przesunęłam się kawałek. Nieznajomy uśmiechnął się do mnie. Jego uśmiech był przesłodki. Kruszył tą moją zewnetrzną warstwę, którą zawsze nakładałam na siebie, gdy miałam poznać jakiegoś człowieka. W mojej głowie pojawiały się wtedy pytania typu "czy ja go znam? czemu go nie pamiętam? kim dla tej osoby byłam?".
- Więc co tutaj robisz? - zapytał. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Wydawał mi się taki znajomy.
- Przyszłam tu odpocząć. - powiedziałam opierając głowę na prawej dłoni, łokieć kładąc na opracie ławki.
- Tak? A od czego jeśli można wiedzieć? - patrzył na mnie tymi swoimi brązowymi oczami. Były takie głębokie, że mogłabym w nich tonąć godzinami.
- Od tego wszystkiego. - powiedziałam. - Od całego tego zgiełku, od problemów. Żeby chociaż przez chwilę mieć spokój. - czytał ze mnie jak z otwartej księgi. Chciałam się przed nim chociaż odrobinę zamknąć. Zostawić dla siebie chociaż jakąś czostkę tajemnicy. Ale czułam, że robię dobrze. Mój instynkt podpowiadał mi, że mogę mu zaufać.

*Kai* 
Wyszedłem od Shus z mieszkania. Byłem wściekły na siebie, że nie potrafię sobie przypomnieć co się działo wczorajszego wieczoru. Teraz wiem co ona czuję, gdy próbuje przypomnieć sobie cokolwiek, pomyślałem. Poszedłem na spacer. Skręciłem w jakąś uliczkę. Szedłem chwilę gdy zauważyłem blond włosy. Wiedziałem kto to. Stał przede mną, tyłem do mnie. Nie wiedział, że jestem tuż za nim. Nagle ruszył. Ja również. Starałem się utrzymywać takie tempo, by nie zauważył, że ide za nim, ale takie by nie stracić go z oczu. Skręcił w kolejną uliczkę.
- To moja szansa. - powiedziałem i trochę przyśpieszyłem. Skręciłem w tą samą uliczkę. Złapałem gościa za kurtkę i koszulkę i przyparłem do muru.
- Masz się od niej odpieprzyć, jasne? - zapytałem wściekły coraz bardziej zaciskając pięści na jego ubraniach.
- To może ty się od niej odpieprz, co? - zapytał z głupawym uśmieszkiem. - Z tego co wiem, to twoja wspaniała przyjaciółka wyrzuciła cię z mieszkania tylko gdy opowiedziałeś jak bawiłeś się z jej przyjaciółką. - zaśmiał się. Uderzyłem go w twarz.
- Nigdy więcej nie waż się tak mówić. Nie pozwolę na to byś ją skrzywdził. - splunąłem mu pod nogi.
- Ja nie chcę jej skrzywdzić! - krzyknął blondyn. - Chcę ją ochronić. - powiedział masując swoją szczękę.
- Przed kim? - zapytałem zdziwiony.

*Shanti*
Minęły już dwie godziny odkąd rozmawiam z nieznajomym. Z nadal nieznajomym. Jakoś kompletnie wypadło mi z głowy to, żeby zapytać się go o imię. Rozmowa tak dobrze nam szła, że wydawało mi się to głupie pytać go o imię. Nagle w mojej głowie pojawiło się jakieś wspomnienie. Małej dziewczynki siedzącej na huśtawce, która była bujana przez niewiele wyższego chłopczyka. Wyglądali na szczęśliwych. Tylko zielonego pojęcia nie miałam kto to jest.
- Halo. Ziemia do ładnej brunetki. - zaśmiałam się brunet.
- Przepraszam, co mówiłeś? - zapytałam zamyślona.
- Pytałem się co ciekawego porabiasz na codzień. - powtózył.
- Pracuję w kawiarni. - odpowiedziałam. - Wiesz w tej "coffeshot".
- To moja ulubiona. - uśmiechnął się nieznajomy. - Ale jakoś nigdy cię tam nie zastałem. - odpowiedział patrząc na mnie.
- To zależy w jakie dni tam chodzisz. Pracuję tam w poniedziałek, wtorek, czwartek i w niedzielę. - powiedziałam.
- No to już wiemy czemu. - zaśmiał się. - W te dni akurat pracuję do późna i nie mam nawet czasu, żeby zjeść lunch, a co dopiero wybrać się na kawę. - powiedział uśmiechnięty. - Najwidoczniej będę musiał zmienić sobie grafik w pracy. - zaśmiał się. Zawtórowałam mu. Niesamowite było jak w tak krótkim czasie, można było tak dobrze poznać drugą osobę. Wyjęłam telefon. Spojrzałam na godzinę. Zbliżała się 1.
- O cholera. Jak późno. - powiedziałam. - Przepraszam cię, ale muszę już pędzić do domu. - powiedziałam. - Wiesz jutro do pracy. - zaśmiałam się. - Dobranoc. - powiedziałam.
- Zobaczymy się jeszcze? - zapytał łapiąc mnie za rękę gdy już miałam zamiar odchodzić.
- Jeśli tylko chcesz. - powiedziałam poprawiając kosmyk włosów.
- To może jutro, to znaczy dzisiaj o tej samej porze w tym samym miejscu? - zapytał.
- Chętnie. - uśmiechnęłam się i odeszłam. Gdy zrobiłam kilka kroków przypomniało mi się, że nadal nie wiem jak on ma na imię.
- Hej, zapomniałam zapytać.. - powiedziałam odwracając się w stronę tego chłopaka, ale jego już nie było. Stwierdziłam, że jutro też się przecież zobaczymy. Poszłam do domu. Nie mogłam prawie w ogóle zasnąć. Gdy zaczęłam przysypiać było mocno po 3 w nocy i wtedy usłyszałam walenie do drzwi.

1 komentarz:

  1. Kurde, ciekawe kim jest ten nieznajomy znajomy xd. Czekam na kolejny, OHORAT <3

    OdpowiedzUsuń